Narwa leży na wschodnim skraju Estonii, z Rosją bezpośrednio po drugiej stronie rzeki. Około dziewięćdziesięciu pięciu procent jej mieszkańców to osoby rosyjskojęzyczne, a miasto jest niezbędne do zrozumienia kraju takim, jaki jest naprawdę, a nie takim, jaki przedstawiają przewodniki.
Dwa zamki
Najbardziej uderzający widok w krajach bałtyckich jest właśnie tutaj: zamek Hermanna na brzegu estońskim i twierdza Iwangorod na rosyjskim, zbudowane naprzeciw siebie przez rzekę szeroką na ledwie sto pięćdziesiąt metrów. Jeden był inflancki, drugi wzniósł Iwan III w 1492 roku właśnie po to, by mu się przeciwstawić. Patrzą na siebie od pięciu stuleci, a dziś wyznaczają zewnętrzną granicę Unii Europejskiej.
Zamek estoński mieści dobre muzeum, a na jego wieżę można wejść dla widoku na drugą stronę.
Co przepadło
Narwa była jednym z najpiękniejszych barokowych miast Europy Północnej do 1944 roku, gdy radzieckie bombardowania i późniejsze wyburzenia zniszczyły niemal wszystko. Przedwojenna ludność została w większości wysiedlona albo nie wróciła, a miasto odbudowano radzieckim budownictwem i zaludniono robotnikami z całego ZSRR. Ta historia w pełni tłumaczy jego dzisiejszy charakter, a odrestaurowany ratusz stojący samotnie wśród bloków czyni tę stratę widoczną.
Wybrzeże i Sillamäe
Narva-Jõesuu u ujścia rzeki jest kurortem z długą piaszczystą plażą i borem sosnowym, popularnym od czasów carskich i dziś powoli odżywającym.
Sillamäe to jedno z najdziwniejszych miast Estonii: zamknięte miasto radzieckie zbudowane wokół zakładu przerobu uranu, rozplanowane w monumentalnym stylu stalinowskim, z okazałymi schodami schodzącymi do morza. Do 1991 roku nie figurowało na mapach.
Cały ten region to pas łupków bitumicznych, które przez dekady napędzały estońską energetykę, a krajobraz przemysłowy — łącznie ze sztucznymi hałdami popiołu, na które można wejść — jest częścią obrazu.
Jezioro Pejpus
Na południe od Narwy leży jezioro Pejpus, piąte co do wielkości w Europie, tworzące znaczną część granicy. Jego zachodni brzeg zajmują wsie starowierców, prawosławnych, którzy uciekli przed prześladowaniami w XVII wieku i osiedlili się tutaj, zachowując obrządek, malarstwo ikonowe i uprawę cebuli. „Szlak cebulowy” wzdłuż brzegu jest prawdziwym korytarzem kulturowym, z małymi muzeami, cerkwiami i przydrożnymi straganami.
Dalej na południe Setomaa mieści jeszcze inną odrębną kulturę — lud Seto, z własnym językiem, wielogłosowym śpiewem na liście UNESCO i symbolicznym królem.
Praktycznie
Z Tallinna do Narwy jest jakieś dwie i pół godziny pociągiem albo autobusem, przy czym pociąg jest wygodny i tani. Jest całkowicie bezpiecznie. Rosyjski przydaje się tu znacznie bardziej niż estoński, a angielski poza muzeum jest ograniczony.